Ta mantra towarzyszyła mi cały styczeń.
Wczoraj ruszyłam na trening. No bo już czas, bo już maraton nie daleko, a forma słaba.
no i jak było?
zimno.
słonecznie.
ciężko się wraca do treningów.
może nie warto robić takich przerw?? eee tam zawsze warto na kanapie poleżeć.
nogi nie bolą, zakwasów nie czuję.
za to kontuzja kostki wraca jak brzęczący komar nad ranem.
no nie mam już pomysłu co z nią nie tak??
tyle przerwy, 3 miesiące bez biegania, co najmniej a ból wraca, po czterech, pięciu kilometrach jak w mordę strzelił !!!?? o co biega ??
czyżby jakiś opór z ciała ?? z głowy??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz