wtorek, 28 maja 2013

nowa chęć wstąpiła w moje życie. mimo pogody " pod psem" chce mi się biegać. sprawił to sukces biegowy i nowe plany na przyszłość. w końcu jest jak jest.

nogi dalej bolą po niedzieli, jednak widzę, że ciało może wiele jeśli serce zechce.


a dla lubiących słodkości w domu, ugotuję dziś pierogi leniwe ( haha) wg. 5 przemian kuchni chińskiej PYSZNE!!!!

K- kostka tłustego twarogu, mąka pszenna razowa
G- kurkuma
S- 2 jajka
O-kardamon lub chili lub imbir lub to wszystko ;)
Sn-sól pół łyżeczki


twaróg rozgniatam dodaję tyle samo mąki. łączę z resztą składników i zagniatam zwięzłe ciasto. wałkuję i kroję kluski. gotuję w osolonej wodzie ok 3 min. po wypłynięciu.


czwartek, 23 maja 2013

środa, 22 maja 2013

No to mam jak chciałam... czuć. Wszystko czuć, czy dobre to czy negatywne emocje.
I czuję. Wbijają w otchłań. W ciemność. To i ciało się buntuje.
Niech boli.
Niech płacze i krzyczy.

wtorek, 21 maja 2013

Cukinia z posmakiem kokosowym

S / cebulę  wrzucam  na rozgrzany olej, marchew, pietruszke i cukinie
O/ seler
Sł/ sól ,zimna woda
K/ bazylia
G/kurkuma,tymianek
S/ jak się wszystko udusi i wyparuje woda dodaje mleko sojowe

Pychaaaa

Do tego kasza gryczana :)

Wygrałam, na jeden bieg, na jeden wysiłek, na jeden raz. Tą jedną bitwę.
Jak to mawia mój kolega... da się, da się...

Wiem, że to była jedna z trudniejszych walk dla mnie, a jednak nie najważniejsza, bo łatwo na laurach usiąść i siedzieć... a ja mam biegać nie siedzieć.

Dalej nie jem, nie gotuję, nie jestem, cofanie.


poniedziałek, 20 maja 2013

trzymam się leku tak mocno że, nie mogę się z miejsca ruszyć.
tak łatwo mi odpuścić kierunek?
myślałam że, mam to już za sobą. cofanie...

czwartek, 16 maja 2013

mięśnie zesztywniały, mam wrażenie, że mam kołki zamiast mięśni. i pojawił się strach...


wtorek, 14 maja 2013

ależ ciężko zaakceptować wyniki tych rozmów, nie wypieram tego co się stało, jednak nadal nie mogę uwierzyć ... i się złoszczę, przestałam  gotować, nie chce mi się. tylko marnuję czas

nie chcę tak


poniedziałek, 13 maja 2013

ciężko mi biegać chorej, ciężej się zebrać. odpuściłam 3 dni. czuję stracony czas, strach, że nie zdążę.
z drugiej strony racjonalizuję sobie, jest czas....

zaczynam dochodzić do wniosku, że i jedno i drugie nie ma znaczenia, bo będzie jak będzie, mogę tylko tyle, ile mogę... mogę dać z siebie wszystko i zaakceptować wynik.

czwartek, 9 maja 2013

Dziś trening więc jedzenie musi być lekkie i energetyczne.

Dlatego dziś rosół wegetariański wg. 5 przemian i ryż basmati.

przepis wielokrotnie wypróbowany przeze mnie :) smaczny i bez mięsa, za to jest dużo warzyw i przypraw

G- 2 litry wrzątku, łyżeczka kurkumy
S- starte na grubej tarce ( lub w plastrach) marchew i pietruszka po 2 sztuki
O- starty seler i cienko pokrojony por, łyżka świeżego imbiru ( jak nie mam, dodaję sypki), pieprz ( ma być na ostro
Sn- bulion wegetariański ( łyżka stołowa), ostatecznie jak nie mam daję sól ale można go kupić w kostkach lub sypki w sklepach ze zdrową żywnością

gotujemy kilkanaście minut i dodajemy

K- dużą garść natki pietruszki
G- tymianek
S- 3-4 łyżki oleju, oliwy

jako wkład cokolwiek, dziś ryż :)



ciało zna odpowiedź

To wymówka, nieświadoma, wspaniała wymówka na wypadek ...
Pierwsze o czym pomyślałam to fakt, że mogę nie dobiec do mety, zawieść oczekiwania. Tak, oczekiwania mają wielką nad nami władzę. Jednak czuję, że to jest już krok dalej...
Bo do mety dobiegnę, doczłapię, dojdę można różnie. I tu jest chyba pies pogrzebany, bo chodzi o czas, o tempo, o rywalizację. Pewnie, w każdym biegu jest rywalizacja w końcu masa ludzi startuje...
I tak, chodzi o oczekiwania, o etykietkę i o ocenę...
Na starcie stanę z dwoma przyjaciółkami, młodszymi ode mnie. Co jak nie utrzymam tempa ?
Ale nie o to chodzi w tym biegu  nam przecież. Nie o to. A jednak w głębi popieprzonego ego, ukształtowanego latami pod hasłami '' MIEĆ, NIE być'', siedzi taki mały demon, taki zielony kurdupel, który sabotuje...

Więc mam wymówkę, trąbie o bolącym kolanie, tak aby było usłyszane.
Mam powód żeby przegrać.

Zielony kurdupel zwykle wygrywał.

I co ja na to?

środa, 8 maja 2013

Ciało...

Boli mnie kolano... Boli jak biegam..
Co chce mi powiedzieć ciało?
Czego się boję? ?

Czynnik x

Wyobraź sobie, jak wyglądał by świat, gdybyś na każdej drodze spotykał ludzi, którzy mówiliby : " To dobrze że jesteś niepowtarzalny. Dobrze, że jesteś inny. Pokaż mi swoją odmienność, może dzięki niej nauczę się czegoś nowego"

Leo.f. Buscaglia

Tak, wyobrażam sobie świat różnorodny i gotowy się uczyć. Ludzi uważnych na siebie nawzajem i ciekawych. Żyjących w teraz.

Do startu zostało 5,5 tygodnia. Trenuję zawzięcie od 2,5 tyg, wiem że robię duże postępy.
Nie opuszczam treningów mimo że boli, a może właśnie dlatego.
Czuję swoje ciało :)

cukinia z kaszą jaglaną

Zapytałam dziś męża jakie ma marzenie obiadowe na dziś. Odpowiedział, żeby było ciepłe i raczej słono ostre... i takie będzie. Cukinia z kaszą jaglaną wg. 5 przemian kuchni chińskiej:)
Warzywa, przyprawy, zero mięsa i kasza jaglana ... samo zdrowie

w kuchni 5 przemian składniki dodaje się wg. kolejności , słodki, ostry, słony, kwaśny, gorzki, słodki, ostry itd. w kółko, zaczynając i kończąc na dowolnej przemianie, ważne jest aby koło zatoczyło pełny obrót.

tutaj zaczyna smak słodki
S(słodki) -duża cebula, czerwona papryka, dwie cukinie w plastry pokrojone
O(ostry) - dwa ząbki czosnku ( zmiażdżone ), łyżeczka curry, pieprz
Sn(słony) -sól, sos sojowy, nieco zimnej wody

na rozgrzany olej wrzucam warzywa ( ja najpierw podsmażam cebulę na złoto potem dodaję resztę warzyw) Łączę z przyprawami i duszę pod przykryciem.
Następnie dodaję:)

K(kwaśny) - 2 pomidory, obrane i pokrojone, bazylię
G( gorzki) - kurkumę i tymianek
S(słodki) - puszkę kukurydzy

duszę jeszcze chwilę i dodaję czubatą łyżkę masła i 2 łyżki gęstej śmietany.

Warzywa gotowe, teraz czas na kaszę jaglaną :)

szklanka kaszy ( lub więcej, właściwie to tyle ile zjesz)
kaszę prażę do momentu aż zacznie pachnieć, płuczę w gorącej wodzie, a następnie leję 1,5 do 2 razy więcej wrzątku niż było kaszy i gotuję na wolnym ogniu 10 -15 min.


smacznego:)
inspirację czerpię z książek Ewy Dobek :)